perfekcyjne porządki

Wbrew pozorom wpisując takie właśnie hasło do wyszukiwarki ktoś trafił na mojego bloga. Nawet dwa ktosie, co przy dotychczasowym ruchu na moim blogu może być zastanawiające, podobnie w porównaniu z innymi hasłami które do mnie kierują. Gdzieś pośród albumów ciążowych, na chrzest i tym podobnych czai się jeszcze stwierdzenie, że nie łatwo być blondynką i decyzja o powrocie do rudych włosów po tym kolorze włosów właśnie. To potrafię zrozumieć. Gorzej z moimi perfekcyjnymi porządkami.
Bo własna mama powtarza mi i mojej siostrze, że nie wychowała nas na gospodynie, więc czymże ja jestem w porównaniu z taką perfekcyjną panią domu, na której próby zrobienia z innych swoich podobizn można popatrzeć w TVNie. Niech się nie łudzą, że będą takie jak ona. Nie będą. Ja też nie, mogę nawet bez cienia wątpliwości stwierdzić, że w tym momencie nie zdałabym testu białej rękawiczki. Czy jakby się to nie nazywało. I jak spierać plamy z czegokolwiek też nie mam pojęcia, bez wątpienia ciągle lepiej mi wychodzi ich nabywanie niż wybawianie.
Ale wracając do porządków – posprzątać nigdy nie zaszkodzi. I tak części rzeczy nie będziecie mogli znaleźć. Może nie zbadali  jeszcze tego amerykańscy naukowcy, ale niestety wiele osób to potwierdza. Porad jak robić porządki też nie będzie, nie do mnie z tym.
Mój ambitny plan uporządkowania biurka i okolic okołobiurkowych, a później sfotografowania i umieszczenia och-jaki-porządek-ale-tylko-póki-machają-aparatem zdjęć zawsze zostaje spalony na panewce gdzieś na etapie pomiędzy posprzątanym a sfotografowanym. Aktualnie biurko stwarza pozory używanego i udaje że dzieje się na nim tyle że aż iskry lecą, no bo przecież prace nad albumem znad morza są aż tak zaawansowane, że jeszcze nie miałam okazji wydrukować zdjęć. Tak więc, póki co zdjęć nie będzie. I zdaje się, że łatwiej mi przychodzi pisanie niż tworzenie, mimo szczerych chęci, więc tak dla urozmaicenia pomęczę czasem słowem pisanym zamiast zdjęciami, albo przynajmniej przeplatanym zdjęciami. Nudno nie będzie w każdym razie. Rude nie jest nudne, no może czasami tylko wredne.

I jeszcze mały czasoumilacz. Nawet zdarzyło mi się być na koncercie w Krakowie w ramach Burn Selector Festival. I nawet się ostatnio dowiedziałam, że jakieś dziewczę zaśpiewało cover tej piosenki w którymś tam programie telewizyjnym z typu „pokaż co potrafisz”. Coś w stylu Sky Ferreiry. Obie wersje na swój sposób przyjemne dla ucha, ale jednak wolę oryginał. I polecam inne piosenki tego szwedzkiego zespołu.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: